STRADUNIA Strona Główna STRADUNIA
Nasza wieś... Wasz Świat !!!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Słowo na niedzielę
Autor Wiadomość
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 69
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Pią 27 Cze, 2008 15:13   

Nasz świat

To śmieszne, jak prostym jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się, dlaczego świat zmierza do piekła.
To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w gazetach, poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia.
To śmieszne, jak bardzo każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć, myśleć, mówić, ani też czynić czegokolwiek o czym mówi Biblia.
To śmieszne, jak ktoś może powiedzieć " Wierzę w Boga " i nadal iść za szatanem, który tak a'propos " wierzy " w Boga.
To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
To śmieszne, jak możesz wysyłać wiele " dowcipów " przez e-mail, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełznany ogień, ale kiedy zaczynasz przesłania dotyczące Pana zastanawiasz się czy podzielić się nimi.
To śmieszne, jak wiadomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w przestrzeni, lecz publiczna dyskusja o Bogu w szkole, w miejscu pracy, a nawet i w domu jest tłumiona.
To śmieszne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w niedzielę, a przez resztę tygodnia niewidzialnym chrześcijaninem.
"Śmiejesz się?? "
To śmieszne, że kiedy przeczytasz tę wiadomość nie wyślesz jej do zbyt wielu osób z Twojej listy adresowej, ponieważ nie jesteś pewny, w co wierzą lub co pomyślą o Tobie kiedy im to wyślesz.
To śmieszne, jak bardzo mogę być przejęty tym, co inni ludzie pomyślą o mnie, zamiast tym co Bóg pomyśli o mnie.
Czy myślisz?
Przekaż to dalej, jeśli uważasz, że warto. Jeśli nie, to wyrzuć...... Nikt się nie dowie.
Lecz jeśli wyrzucisz, nie narzekaj nad fatalnym stanem tego świata.

Z profilu W.G.("Nasza klasa")
 
 
Miczka Roman
weteran forum


Wiek: 46
Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 134
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 14/22
 63%
Wysłany: Pią 27 Cze, 2008 19:06   

To był ponury, dżdżysty dzień. Młoda kobieta szła bez celu, nie wiedząc, dokąd. Gdy przechodziła obok kościoła, niespodziewanie dla samej siebie zwróciła się w kierunku bocznych drzwi i weszła. Nie wiedziała dlaczego.

Panowała tu cisza. Usiadła na ławce koło zakrystii, kilka kroków od wejścia. Była blada i przerażona. Robiła wrażenie człowieka, który właśnie przegrał życie, który jest w potrzasku i wie, że z niego nie wyjdzie. Nie przyszła modlić się ani prosić o pomoc. Nie uświadamiała sobie, że chciała się gdzieś schronić, uciec.
Nagle usłyszała spokojny, ciepły głos:
- Chodź, córko, wyspowiadasz się.
Zobaczyła przed sobą zakonnika w brązowym habicie. Miał brodę i ... te oczy, dobre, a jednocześnie przenikliwe.
- Ale ja nie przyszłam się wyspowiadać - odparła.
- Chodź, chodź - spokojnie, ale stanowczo rzekł zakonnik.
Była w nim jakaś siła, która sprawiała, że za nim poszła.
Jednak to zakonnik zaczął wymieniać jej grzechy, nie ona. Słuchała w osłupieniu. Gdy skończył, wyszeptała:
- Skąd ojciec wie?
- Wiem.
Zrozumiała, że niczego więcej na ten temat nie usłyszy. Wyznała więc:
- Ojcze, opuściły mnie emocjonalnie najważniejsze osoby. Swoją postawą mówią mi: "Nie liczę się z tym, co czujesz, nie kocham cię".
- Bóg cię kocha, Lauro.
- Lauro? Skąd ojciec zna moje imię?
- Znam i bardzo ciebie kocham.
- Ja już nie rozumiem, co to znaczy, że ktoś mnie kocha.
- Kochać to starać się patrzeć na świat oczami drugiego człowieka, rozumieć go i akceptować takiego, jakim jest, a więc z jego zaletami, wadami i słabościami. Szanować go. Nie krytykować, nie karać, ale wierzyć w niego, wierzyć, że sobie poradzi. Wspierać go. Być po stronie jego potencjałów, a więc pozytywnych możliwości w danym czasie, a nie krytykować niedoskonałości. Krytyka podcina skrzydła, pochwała skrzydeł dodaje. Kochać to też wierzyć, że każdy sam reguluje swoje tempo, to znaczy decyduje, w jakim czasie, co w sobie będzie zmieniał i rozumieć, że nie należy go poganiać. W poganianiu jest zawsze nieakceptacja.
Kobieta z uwagą wsłuchiwała się w każde słowo zakonnika. Po chwili rzekła:
- Czuję się jak w labiryncie, czuję, że przegram.
- Córko kochana, w życiu można wygrać albo poddać się. Nigdy nie jest się przegranym. Zawsze można się podnieść. Jeżeli dziś upadniesz, to przecież jutro możesz się podnieść. A gdy pojutrze znowu upadniesz, to jest kolejny dzień, by stanąć. Ten sam człowiek, który sięgnął dna, może się wznieść na wyżyny.
- Ojcze, nie wiem, co robić.
- Zaufaj sobie. Posłuchaj głosu własnego serca i umysłu. To, co tam znajdziesz, będzie tym, co trzeba. Posłuchaj siebie, tam w środku jest odpowiedz na pytanie, czego potrzebujesz.
- Proszę, ojcze, pomóż zrozumieć, oświeć.
Rozmawiali długo. Na zewnątrz sytuacja nie uległa zmianie, ale serce kobiety uległo całkowitej metanoi. Wchodząc do kościoła była przerażona, gdy z niego wychodziła, biła z niej jasność, spokój.

Idąc koło księgarni zobaczyła na wystawie książkę. Na jej okładce było zdjęcie zakonnika, z którym przed chwilą rozmawiała. Weszła do środka i spytała:
- Kto to?
- To ojciec Pio.
- W jakim klasztorze on żyje?
- On nie żyje od kilkudziesięciu lat.
- Ależ on...


Aleksandra Nyczak
(Autorka tekstu od 14 lat "przykuta" jest do łóżka)
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Sob 05 Lip, 2008 23:59   

*¨)KSI¡ŻKA

¸.·*¨)Dobrze o tym wszyscy wiecie,
¸.·*¨)wiele książek jest na świecie.
¸.·*¨)Wszyscy je czytają,
¸.·*¨)bo zasady i morały mają.

¸.·*¨)Lecz jedyna jest na świecie,
¸.·*¨)Książka żywa - która
¸.·*¨)Pismo św.-się nazywa.
¸.·*¨)Też ją czytają,to piękne
¸.·*¨)słowa,
¸.·*¨)by do zbawienia przygotować.

¸.·*¨)Tu są nauki wiary,
¸.·*¨)Pan Jezus nauczał,
¸.·*¨)Uczniowie spisali.
¸.·*¨)By słowo Boga Jedynego,
¸.·*¨)dotarło do człowieka dzisiejszego,
¸.·*¨)aby człowiek nauki pobierał,i w grzechu nie umierał.

¸.·*¨)Czytajcie więc wszyscy
¸.·*¨)i duzi i mali,
¸.·*¨)bo to doda w życiu miłości i wiary,
¸.·*¨)by kochać bliźniego bez miary,
¸.·*¨)a przez bliźniego Boga samego.
¸.·´
Z profilu "nasza klasa"Ciołko(Lesiewicz)
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Sob 12 Lip, 2008 08:34   

Słuchać

Większość z nas, rodziców, nie potrafi słuchać. Pochłaniają nas różne sprawy. Często wracamy do domu zmęczeni po całym dniu pracy, wyczerpani podejmowaniem licznych decyzji. Chcemy o wszystkim zapomnieć. Nie umiemy znaleźć czasu na słuchanie. To, co dziecko chce nam powiedzieć, uważamy za nieistotną paplaninę. A jednak można dużo więcej się nauczyć słuchając niż mówiąc - zwłaszcza od naszych dzieci.

Gdybym więc jeszcze raz wychowywał swoje dzieci, starałbym się uważniej słuchać. Słuchałbym tego, co dziecko boli i co je cieszy. Pamiętam, tak jakby to było wczoraj, dzień, kiedy mój wiecznie zajęty ojciec wysłuchał mnie, pierwszoklasisty, gdy wróciłem do domu przygnębiony swoją sytuacją w szkole. Jego opanowanie i troska, jakie okazał uważnie słuchając moich słów, rozwiały moje obawy. Nie pamiętam już, czego się obawiałem. Wiem tylko, że zwierzyłem się ze swoich obaw i stwierdziłem, ze "strach wypowiedziany traci swoją moc". Wstąpiła we mnie taka odwaga i ufność, że mogłem śmiało wrócić do szkoły następnego dnia. Gdyby mój ojciec nazwał mój strach zwykłą dziecinadą albo nie zechciał mnie wysłuchać, mój lęk powiększyłby się.

Gdyby moje dziecko było małe, nie czytałbym gazety, jeśli chciałoby ze mną porozmawiać. Starałbym się też nie okazywać zniecierpliwienia, gdyby mi się przerywało. To przecież najlepsza sposobność, by okazać mu miłość, życzliwość i zaufanie.

Pewnego wieczoru mały chłopiec usiłował pokazać ojcu zadrapanie na palcu. Po kilku próbach zwrócenia uwagi rodzica, ten odłożył wreszcie gazetę i rozdrażniony, że mu przerwano, rzekł:

- Przecież i tak nic nie poradzę.

- Ależ tatusiu - zawołał jego synek. - Mógłbyś chociaż powiedzieć "och".

Słuchając swego dziecka zwracałbym większą na jego pytania. Szacuje się, że dziecko do piętnastego roku życia zadaje przeciętnie pięćset tysięcy pytań. Jaki to przywilej dla rodziców - pół miliona okazji, by powiedzieć dziecku coś o sensie życia.

Dziecko najwięcej uczy się w pierwszych latach swego życia. Można powiedzieć, że - z chwilą ukończenia przez dziecko piętnastu lat - rodzice mają już za sobą większą część swojej pedagogicznej działalności. Odtąd ich zadaniem jest służyć dziecku radą i pomocą, gdy o to prosi.

Gdybym mógł zacząć od nowa, starałbym się słuchać "trzecim uchem". Próbowałbym usłyszeć, jakie uczucia kryją się za pytaniami dziecka. Gdyby zapytało:

- Tatusiu, czy znów musisz wyjść dziś wieczorem? - usłyszałbym prośbę: - Chcę być z tobą, tato.

Zwracałbym szczególną uwagę na te momenty, kiedy dziecko wdrapywałoby się na moje kolana, aby opowiedzieć mi o wydarzeniach dnia. Te chwile bliskości i uważnego słuchania tak szybko przemijają. Jean J. Rousseau napisał: "Wychowanie dzieci to zawód, który polega na tym, żeby wiedzieć, jak tracić czas po to, by go zyskać".

Słuchając własnego dziecka nie kierowałbym wzroku w przestrzeń. Patrzyłbym mu prosto w oczy. Oczy mówią więcej niż słowa. To przykre, gdy dziecko musi rączkami przekręcać twarz ojca w swoją stronę, bo myśli, że ten go nie słucha.

Stałem kiedyś obok ojca, którego syn wzywał kilka razy. Kiedy mężczyzna zauważył, że zwróciłem uwagę na wołanie chłopca i brak reakcji z jego strony, rzekł: "To przecież tylko dzieciak". A je pomyślałem, że już niedługo ojciec zawoła syna, a ten odpowie: "To tylko mój stary".

Wierzę teraz, że ojciec, który stara się wysłuchiwać swoje dziecko od najwcześniejszych lat, w przyszłości sam będzie przez nie wysłuchany. Wierzę, że istnieje żywotny związek między słuchaniem dziecka, gdy jest jeszcze małe, a bliskością kontaktu z nim wtedy, gdy jest nastolatkiem. Żywię przekonanie, że rodzice, którym zależy na zrozumieniu tego, co dziecko ma do powiedzenia i co czuje w dzieciństwie, będą je rozumieć i potem.


John Drescher


z książki "Gdybym jeszcze raz wychowywał swoje dzieci", Warszawa 1994
 
 
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 69
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Czw 17 Lip, 2008 11:21   

..................On za Tobą szaleje

Poprosiłem Pana Boga,aby odebrał mi mój ból.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
ból nie jest dla mnie abym go odbierał, ale dla Ciebie abyś go oddał.
Poprosiłem Pana Boga, by moje ułomne dziecko stało się zdrowe.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
jego duch jest zdrowy, a ciało jedynie tymczasowe.
Poprosiłem Pana Boga by dał cierpliwość.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Cierpliwość jest owocem ciężkiej próby, nie jest przydzielana, ale wypracowana.
Poprosiłem Pana Boga by dał mi radość.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
daję Ci łaskę,a radość zależy od Ciebie.
Poprosiłem Pana Boga by oszczędził mi cierpienia.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Cierpienie odrywa Cię od rzeczy
przyziemnych
i przyprowadza bliżej do mnie.
Poprosiłem Pana Boga by dał mi duchowy wzrost.
Pan Bóg powiedział - nie...
wzrastać musisz sam, ja będę dbał o Ciebie, pielęgnował Cię byś
stał się drzewem przynoszącym obfity owoc.
Poprosiłem Pana Boga o wszystko, czym mógłbym się cieszyć w życiu.
Pan Bóg powiedział - nie...
daję Ci życie, byś mógł się cieszyć wszystkim.

Poprosiłem Pana Boga by pomógł mi kochać innych ludzi, tak jak On Mnie Kocha.

Pan Bóg powiedział: No wreszcie pojąłeś, o co chodzi!

On przysyła Ci kwiaty każdej wiosny
i wschód słońca każdego poranka.
Kiedy chcesz mówić on słucha;
a mówi do Ciebie nieustannie choć Ty nie zawsze słuchasz.

Mógłby mieszkać gdziekolwiek, w całym wszechświecie,

...............a wybrał Twoje serce.

..................Nie widzisz jeszcze?!?

Zrozum to: ON ZA TOB¡ SZALEJE!!!
 
 
Miczka Roman
weteran forum


Wiek: 46
Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 134
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 14/22
 63%
Wysłany: Sob 19 Lip, 2008 11:20   

Mądrzy ludzie zawsze mnie męczyli i wyczerpywali. W ich towarzystwie czułem się jak przed uprzedzoną do mnie komisją egzaminacyjną. Wiecznie musiałem uważać, ponieważ nie spuszczali mnie z oka, obserwując mnie spod ściągniętych brwi, jak myśliwy zwierzynę, czy też właściwie reaguję na ich mądre uwagi, czy jestem dostatecznie mądry, by oni, ludzie mądrzy, odzywali się do mnie? Niestety, mądrzy ludzie zawsze mnie męczyli. I nigdy niczego się od nich nie dowiedziałem, niczego istotnego. Najczęściej wyjaśniali, dlaczego coś nie jest dobre: życie, dzieło jakiegoś człowieka, wiosna albo jesień. Lecz nigdy nie powiedzieli, że życie jest również dobre, śmierć - czymś naturalnym, a człowiek nie tak całkiem beznadziejny; na to byli zbyt mądrzy.

— Sándor Márai Księga Ziół
 
 
agger
weteran forum


Wiek: 69
Dołączył: 05 Lut 2008
Posty: 145
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 3/25
 12%
Wysłany: Wto 22 Lip, 2008 21:50   

Ziarna przyjaźni

Niegdyś na górze Moria mieszkało dwóch braci: młodszy miał żonę i dzieci, starszy był kawalerem. Bracia prowadzili wspólnie całą gospodarkę, więc żniwo dzielili na dwie równe części.

Kiedy przyszła noc, bracia poszli spać, każdy do swoich snopków. Starszy nie mógł jednak zasnąć, mówił sobie w sercu: "Mój brat ma rodzinę, ja jestem sam, a mimo to wziąłem taką samą część. To nie jest sprawiedliwe!". Więc wstał cichutko, wziął parę snopków i przerzucił je dyskretnie do stogu brata. Wówczas zasnął spokojnie. Tej samej nocy, tylko trochę później, obudził się młodszy brat. I ten pomyślał o swoim bracie, i powiedział w duchu: "Mój brat jest samotny, nie ma potomstwa. Kto zatroszczy się o niego na stare lata?". Także i on wstał, wziął parę snopków i zaniósł cicho do stogu brata.

Kiedy nastał dzień, dziwili się obaj, że stogi są takie same jak wczoraj wieczorem. Żaden jednak nie pisnął ani słówkiem o nocnej wyprawie. Następnej nocy jeden chciał być sprytniejszy od drugiego. Spotkali się w połowie drogi, każdy ze snopkami na plecach. Z radości rzucili się sobie w ramiona. Cieszyli się, że chcą dobrze dla siebie, że tak dobrze jeden o drugim myśli.

Bóg w niebie widział również tę scenę i rzekł: "Zaprawdę, święte jest to miejsce. Tutaj chcę zamieszkać!".


ks. Kazimierz Wójtowicz
 
 
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 69
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Nie 27 Lip, 2008 13:11   

Spacerując z Panem

W pewien słoneczny jesienny poranek siedziałem przy śniadaniu, myśląc: "Tyle problemów mi się ostatnio nazbierało. Kłopoty w pracy, kłopoty w domu - naprawdę muszę trochę się pomodlić w tej sprawie". Nagle poczułem, że ktoś za mną stoi. Odwróciłem się i wydałem okrzyk zdumienia:

- Panie Jezu! Co Ty tutaj robisz?

To Pan stanął w progu mego domu. Przetarłem oczy - czy to naprawdę On? Tak, wszystko się zgadzało, od rąbka białej szaty utkanej z jednego kawałka do lekkiej poświaty nad Jego głową.

- Znaczy... hmm... nie, że nie powinieneś tu być. Tylko nie jestem przyzwyczajony, byś wpadał w tak widzialnej postaci... - wyjąkałem.

Ta niespodziewana wizyta zbiła mnie z tropu. Mimochodem zacząłem się zastanawiać, czy zrobiłem coś złego. Uśmiechnął się, a jego oczy promieniały jeszcze większym blaskiem.

- Czy chciałbyś pójść ze mną na spacer? - zapytał.

- Hmm.... noo... tak, jasne! - wykrztusiłem.

Więc poszliśmy obaj ścieżką wiodącą koło mego domu. Powoli zaczęło mi świtać w głowie i powiedziałem sobie w duchu: "Cóż za niebywała okazja. On zna odpowiedź na wszystkie moje problemy - jeśli chodzi o pracę, stosunki z ludźmi, obawy o przyszłość, kłopoty rodzinne... Muszę Go tylko spytać".

Jakiś czas szliśmy w milczeniu, wreszcie powiedziałem:

- Wybacz, Panie. Potrzeba mi rady w pewnej bardzo trudnej sprawie.

Nim zdołałem skończyć, Jezus uniósł palec do list i przechylił głowę:

- Æśśś... Słyszysz? - zapytał.

Z początku nic nie słyszałem. A potem doszedł mnie słaby odgłos wody szemrzącej po kamieniach pobliskiego strumyka, pod zasłoną jesiennych liści. Pan westchnął:

- Czyż to nie piękne?

- No, chyba tak.

Zupełnie straciłem wątek. Odczekałem parę minut, by okazać szacunek, a potem wyrzuciłem z siebie:

- Panie, martwię się o modlitwę w moim życiu. Wszystko wydaje się takie puste. A według książek, które czytałem...

Objął mnie ramieniem.

- Cicho, słyszysz to? - zapytał znów.

Dzieci bawiły się na łące nieopodal. Raz jeszcze się uśmiechnął.

- Czyż to nie cudowne? - wykrzyknął.

- Owszem, skoro już o tym mowa. - Po czym dodałem lekko rozdrażnionym tonem:

- Wiesz, że i ja kocham dzieci.

Szliśmy dalej. Straszna myśl przyszła mi nagle do głowy. A jeśli stracę tę okazję? Oto miałem odpowiedź na wszelkie dręczące mnie pytania tuż pod ręką! Jezus zna najgłębsze tajemnice wszechświata, miłości i śmierci. Chwytając się ostatniej deski ratunku, postanowiłem porozmawiać z Nim o religii. W końcu to coś z Jego podwórka.

- Panie - zacząłem nieśmiało - zastanawiałem się, co sądzisz o sporze w dziedzinie współczesnej biblistyki, pomiędzy...

Kolejny raz przerwał mi, obejmując mnie przyjaźnie. Zacisnąłem zęby. Pan przystanął i w milczeniu podniósł kilka kamyczków. Na Jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmieszek.

- Założę się, że nie trafisz w czubek tamtego słupa - rzucił mi wyzwanie.

Byłem skonsternowany. Coś takiego! I to sam Pan Jezus! Nie tego się spodziewałem po Drugiej Osobie Trójcy Świętej. Skoro się jest Bogiem, należałoby chyba zachowywać się trochę poważniej? Od niechcenia rzucił kamykiem w stronę słupa. Kamień zatoczył w powietrzu łuk i... Jezus spudłował!

Moje przygnębienie rosło, ale pochyliłem się, by podnieść kilka kamyków. Cóż innego mi pozostało? Bez przekonania rzuciłem jeden w kierunku słupa. Pac! Trafiłem. Pan popatrzył na mnie z uznaniem i zachichotał. - Ej, dobry jesteś - pochwalił.

Szliśmy dalej, a ja czułem, jak coraz mocniej zaciska mi się supeł w żołądku. Ilekroć próbowałem porozmawiać o czymś istotnym, pojawiała się przeszkoda. A to wiatr poruszał bladymi płatkami błękitnych kwiatów cykorii, a to motyl przysiadł na porośniętym mchem płocie.

Wreszcie nasz spacer dobiegł końca. Byłem tak zdenerwowany, że nie wiedziałem, co powiedzieć. W gęstwinie ciemnej brody na ustach Pana pojawił się łagodny, figlarny uśmiech. Gdy Jezus zbierał się, by odejść, Jego oczy zalśniły jeszcze mocniejszym blaskiem. Już w drzwiach obejrzał się na mnie przez ramię i rzucił:

- Po prostu przestań tak strasznie się starać...


David Juniper
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Nie 03 Sie, 2008 11:09   

Serca

Rzuciłem okularami, książką i dzwonkiem.
Drzwiami strzeliłem.
Narobiłem wrzasku,
wypędziłem oniemiałe dzieci.
A przecież ja je kocham.
I to ja jestem słaby,
i grzeszny...

Potem przepraszałem.
One wtedy tuliły się do mnie.
I usłyszałem:
za pokutę ksiądz u nas zostanie.
Obiecałem.

A choćby przyszło odejść,
serce moje i tak zostanie:
z tymi dziećmi,
które też grzeszne i słabe,
i które kochają.



Droga do nieba

Wieżo kościelna,
ze swymi zakamarkami i tajemnicami,
schodami i drabinami,
dzwonami i zegarem!

Zdobywaliśmy ciebie:
ja, proboszcz niezbyt czcigodny,
i dzieci ciekawe.
Była radość i trochę strachu,
trzeszczące szczeble i pomocne dłonie,
dużo kurzu i nieboszczyk wróbel.

Wreszcie szczyt.
Patrzymy na dół:
ziemia, choć piękna, jednak przyziemna.
Siedzimy razem:
jak rodzeństwo
u Pana Boga za piecem.
Jednak ciągle w drodze do nieba.

Autor: ks.Tomasz Horak
 
 
Miczka Roman
weteran forum


Wiek: 46
Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 134
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 14/22
 63%
Wysłany: Nie 10 Sie, 2008 09:26   

Prostota wiary w Jezusa

Kiedy wejdziemy w dzisiejszą scenę z ewangelii, której Jezus wytyka obłudę fałszywej pobożności i ofiarności można się zapytać, o co właściwie Jezusowi chodzi? Dlaczego krytykuje ludzi, którzy przecież się modlą, dlaczego krytykuje ludzi, którzy ofiarują datki na świątynie i potrzeby innych, a wychwala i stawia za wzór ubogą wdowę, która ze swego ubóstwa wrzuciła tylko jeden grosz, a było to wszystko, co miała? Otóż nasze dzisiejsze rozważanie słowa Bożego zaczniemy może nietypowo, nie długim przykładem, ale prostym, polskim porzekadłem "Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek". Jezus w dzisiejszym zdarzeniu podkreśla bardzo ważną rzecz, która nam często umyka. Człowiek współczesnych nawet ten, który przyznaje się do Jezusa bardzo często hołduje tej zasadzie. W ewangelii natomiast nie ma realtywizmów. Nie może być i nie ma rozdźwięków. Jezus dzisiaj przekazuje nam prawdę, że za nim trzeba iść konsekwentnie, trzeba stale się rozwijać, trzeba kontrolować swoje sumienie. Taka jest dynamika wiary w Niego. Zatrzymanie się powiedzenie sobie na drodze wiary - jestem już doskonały inni muszą się poprawiać i doskonalić jest oszukiwaniem samego siebie. Jest obłudą, którą Jezus skrytykował. Nie można wybierać do kontroli i rozwoju wiary tylko tego, co jest we mnie mocne. Muszę kontrolować o udoskonalać właśnie to co jest we mnie słabe i liche. Niestety tego w nas jest bardzo dużo, dlatego wiara w Jezusa jest dynamiczna, tak jak dynamiczne jest życie wewnętrzne człowieka. Droga do doskonałości stoi przed nami, zostaliśmy na nią zaproszeni. Czy powiemy sobie w obłudzie serca jesteśmy już doskonali, czy też wejdziemy na nią, aby rozwinąć siebie i innych? Jaką damy odpowiedź Jezusowi i przede wszystkim sobie.
Amen
[ Archiwum Słowa na Niedzielę i Święta ]
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Nie 17 Sie, 2008 13:02   

Tylko Bóg

Tylko Bóg może dać wiarę;
jednak ty możesz dać świadectwo.

Tylko Bóg może dać nadzieję;
jednak ty możesz pogłębić wiarę w sercach swoich braciach.

Tylko Bóg może dać miłość;
jednak ty możesz uczyć innych jak kochać.

Tylko Bóg może dać pokój;
jak ty możesz zasiewać zgodę.

Tylko Bóg może dać siłę;
jednak ty możesz pocieszyć kogoś wątpiącego.

Tylko Bóg może dać życie;
jednak ty możesz go uczyć innych.

Tylko Bóg może dać światło;
jednak ty możesz sprawić, by zajaśniało w czyichś oczach.

Tylko Bóg jest życiem;
jednak ty możesz wzbudzić w innych pragnienie.

Tylko Bóg może uczynić coś, co zdaje się niemożliwe;
jednak ty możesz uczynić to, co możliwe.

Bóg jest samowystarczalny;
podoba mu się jednak, gdy może na ciebie liczyć.
(pieśń brazylijska)
 
 
Miczka Roman
weteran forum


Wiek: 46
Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 134
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 14/22
 63%
Wysłany: Nie 24 Sie, 2008 08:27   

Śniło mi się, że przeprowadziłem
wywiad z Panem Bogiem.
Patrzyłem na potężne góry
i
zobaczyłem genialność dzieła Jego ręki.
Podziwiałem niezwykłe piękno zachodzącego słońca
i z wielkim drżeniem pomyślałem o tym, jaki musi być Bóg.
Chciałem zadać Mu jedno ważne pytanie.
Zwróciłem się do Niego,
ale nie mogłem na Niego spojrzeć,
bo otacza Go porażająca światłość
Więc po prostu wykrzyknąłem:
"Dlaczego istnieje cierpienie i śmierć?"
On odpowiedział mi słowami Pisma Świętego:
"Jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, gdyż wszyscy zgrzeszyli"
Potem powiedział,
"Ten kto grzeszy - umrze."
Zapytałem Go czym jest grzech,
a On odpowiedział:
"Grzech jest naruszeniem Prawa"
Potem słyszałem jakby grzmot, gdy oznajmiał Swoje Prawo (Dziesięcioro Przykazań):
1. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!
2. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani obrazu, by się im kłaniać
3. Nie będziesz nadużywał imienia Pana, Boga twego
4. Pamiętaj o dniu szabatu, aby go święcić.
5. Czcij ojca swego i matkę swoją.
6. Nie będziesz zabijał.
7. Nie będziesz cudzołożył.
8. Nie będziesz kradł.
9. Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek.
10. Nie będziesz pożądał.
Wtedy przypomniałem sobie słowa Jezusa:
„Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa”.
I słowa Pisma Świętego:
„Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą...” 1 Koryntian 6:9
i dalej
„A miejsce dla tchórzy, niewiernych, obrzydliwców, zabójców, rozpustników, czarodziejów, bałwochwalców i wszelkich kłamców jest w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga” Apokalipsa 21:8
I nagle zdałem sobie sprawę,
że wiele razy złamałem Prawo Boga
i będę skazany na Piekło w dniu Sądu.
nie tylko Bóg widział każdy mój grzech,
potępia mnie także moje sumienie.
Kiedy zapytałem Boga co powinienem zrobić,
odpowiedział:
"Nie posłałem Mojego Syna na świat po to, aby świat potępił..."
Wtedy zrozumiałem,
że Bóg tak bardzo mnie kocha,
że zatroszczył się o to bym mógł otrzymać przebaczenie:
Jezus cierpiał i umarł dla mnie.
On wziął na Siebie należną mi karę:
"Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowaliśmy Boga, ale że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.”
Złamaliśmy Boże Prawo (Dziesięcioro Przykazań),
a Jezus całkowicie zapłacił naszą karę!
„Bóg zaś okazuje nam swoją miłość
przez to,
że gdy byliśmy jeszcze grzesznikami
Chrystus umarł za nas”.
Potem wstał z martwych i zwyciężył śmierć.
Nagle obudziłem się z mojego snu
i zdałem sobie sprawę, że muszę dokonać wyboru.
Mogę dalej trwać w złudnym przekonaniu, że Bóg nie gniewa się za grzech
i skończyć na zawsze w Piekle,
Albo
Mogę żałować i zaufać Jezusowi Chrystusowi,
jako mojemu Panu i Zbawicielowi
i otrzymać od Boga dar życia wiecznego.
Ty masz przed sobą ten sam wybór.
 
 
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 69
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Nie 31 Sie, 2008 09:28   

Radykalizm Jezusa

Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Przejmująca i niepokojąca jest scena przedstawiona przez Mateusza w dzisiejszym fragmencie ewangelii. Niepokojąca jak krzyż, przejmująca jak śmierć Jezusa. Pamiętacie poprzedni fragment, sprzed tygodnia? Pytanie o wiarę i odpowiedź Piotra? Jezus jest podziwiany przez tłumy, a ludzi wokół niego coraz więcej. Jeszcze trochę, a stanie na czele ogromnej armii zwolenników. Może poprowadzi do walki o wolność polityczną i społeczną? Żadne może. Oni nie wątpili, że tak będzie. Przecież odpowiedź Piotra „Ty jesteś Mesjasz!” właśnie to znaczyła. Mesjasz – to w oczekiwaniach narodu żydowskiego miał być ktoś, kto poprowadzi do zwycięskiej walki – w imię Boga i z pomocą Przedwiecznego. I zaraz w następnym zdaniu – my czytaliśmy to dzisiaj – kubeł zimnej wody na ich głowy. Zapowiedź klęski, krzyża, śmierci. Przecież to nie może się zdarzyć! – Piotr karci swego Mistrza.

A Jezus? A Jezus karci Piotra, ostro go karci: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz ludzki! Do zauroczonych Jezusową dobrocią, do oczarowanych Jego cudami, do pełnych entuzjazmu kilkunastu uczniów jeszcze nie dotarło coś bardzo ważnego. To mianowicie, że Jezus i głoszona przez Niego dobra nowina jest bardzo, ale to bardzo radykalna. Owszem, słuchali jakiś rok wcześniej kazania na górze – a nie brak tam bardzo radykalnych treści. Słuchali, pamiętali słowa, ale na tym się skończyło. Nie pomyśleli, że radykalizm dobra obudzi siły zła i sprowokuje ich sprzeciw. Nie pomyśleli także, iż siłą nowego będzie właśnie radykalizm. Radykalizm dobra sięgający ofiary życia. Bo dobro więcej znaczy niż życie.
Ks.Tomasz Horak
 
 
agger
weteran forum


Wiek: 69
Dołączył: 05 Lut 2008
Posty: 145
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 3/25
 12%
Wysłany: Nie 07 Wrz, 2008 10:42   

Anioł Drugiej Szansy
Gdy Dobry Bóg stworzył już wszystko to co miał do stworzenia na Tym Świecie i zrobił to dokładnie tak jak chciał, odpoczywał w towarzystwie Anioła, podziwiając swe dzieło. Z zadowoleniem przyglądał się Szczęściu, Miłości, Dobru, Pięknu, podobała Mu się Radość i Skromność, Mądrość i Wolna Wola... i Wolna Wola? Tu zamyślił się , zastanowił i przyjrzał uważnie Wolnej Woli. Nie odrywając spojrzenia od niej rzekł do siedzącego obok Anioła:
- Wbrew temu co będą mówili niektórzy zapamiętaj,- jest to Najlepszy Świat... ale ona - wskazał ruchem głowy Wolną Wolę - wygląda tu jak prezent dla Szatana.- skrzywił się - Spójrz! Wodzi na pokuszenie, pozwala na złe uczynki, hmmm... pozwala nawet sprzeciwić się Mojej Woli... Coś z nią zrobić trzeba, ale zrezygnować z niej jednak nie mogę. Jest tu potrzebna.
Trwali tak chwilę w zamyśleniu patrząc na Świat - Najlepszy z Możliwych.
- Dobry Boże, Twoje dzieło tworzenia Świata ukończone już zostało i, jak powiedziałeś słusznie, jest to Najlepszy Świat, bez względu na to co mówią inni. Powiedz więc, czy jeśli cokolwiek zmienisz, Najlepszy Świat nie stanie się wtedy gorszy?
- Prawda to, dlatego też to, co uczynię dla Człowieka, nie będzie należało do jego Świata. Będzie to rzecz z innego świata. Oddzielać go będzie od niej Granica Życia.
- Doprawdy nie pojmuję Twego zamysłu - powiedział spokojnie Anioł, który zdążył się już do tego przyzwyczaić.
Stwórca spojrzał jeszcze raz na Cały Boży Świat i rzekł:
- Jeśli wszystko pozostanie tak jak jest teraz, zbyt wielu ludzi pobłądzi, straci Szczęście i znajdzie swoje miejsce w Piekle.
- Stworzyłeś Panie dla nich Piekło?- zapytał Anioł a zaskoczenie odmieniło jego Anielski wyraz twarzy.
- Nie. Piekła się nie tworzy. Piekło jest głębokim i wiecznym doświadczaniem nieodwracalności Złego. Piekło to świadomość utraconej na zawsze szansy na Szczęście, Dobro i Piękno. Aby Człowieka przed tym uratować powiem ci co uczynisz. Pójdziesz pośród ludzi i każdemu, kto cię o to poprosi, dasz drugą szansę na Życie w Szczęściu. Pomożesz każdemu w tym, by za drugim razem mógł w lepszy sposób przeżyć swoje życie. Ale, aby nie był w tym wyrachowany i cyniczny, odbierzesz mu pamięć poprzedniego życia. Nie pozbawiaj go jednak szansy na unikanie błędów uprzednio popełnionych. Posłuż się w tym celu Sercem Człowieka. Pozostawisz w Nim okruchy pamięci poprzedniego życia. Dlatego Serce najlepiej będzie wiedziało jak korzystać z Wolnej Woli i jakich w życiu dokonywać wyborów. Pamiętaj jednak, że każdy człowiek może skorzystać tylko raz z twojej pomocy... Aniele Drugiej Szansy.

Tak powiedział Dobry Bóg i tak się stało... jak zawsze zresztą.

I odszedł tedy Anioł Drugiej Szansy czynić to co mu przykazano.

Gdzieś na Świecie, w małym pokoiku, prawie nikomu nie znany Stary Człowiek, zbliża się do Granicy Życia Swego. Życia Zwykłego, bo jest, jak to mówią, Dobrym Zwykłym Człowiekiem. Nikomu nie wyrządza krzywdy, zawsze kieruje się "zdrowymi" zasadami, nie czyni zła i nie pozwala go czynić sobie. Życie przeżył "poprawnie" i nawet "dostatecznie dobrze", ale nie jest szczęśliwy?
Stary przeczuwa już, że jego Życie zbliża się do Wielkiego Końca, robi w pamięci bilans życia... i tak jak się spodziewał, nie wypadł on "in plus". Przypomniał sobie wszystkie zmarnowane szanse na szczęśliwe życie, niezrealizowane marzenia odkładane później, ciągłe rozpamiętywanie strat i szkód, chwile szczęśliwości, które przeminęły nie pozostawiając w duszy nic, niewłaściwe wybory, pomijanie piękna. Ludzie, których mógł uczynić szczęśliwymi tworzyli na jego liście długą kolejkę, tych szczęśliwych było zadziwiająco mało. Wszystko to przygnębiło go bardzo i skłoniło do smutnych rozmyślań.
- Życie powinno się przeżyć najlepiej jak to możliwe, najwspanialej, najpełniej - pomyślał i zdumiała go prostota tej prawdy - i wcale nie chodzi o szaleństwo czerpania całymi garściami, ani o ciągłe wygrywanie, ani o życie na wysokim poziomie. Chodzi o życie zgodne z zasadami miłości, dobra, piękna... poszukując tego i dbając o to, gdy już zostanie znalezione, żyjemy prawdziwie szczęśliwie. I właśnie teraz, gdy pojąłem jak powinno się żyć, przychodzi mi odejść, a życie zakończyć.
Po tych słowach wielki smutek wtargnął w głąb serca Człowieka i pozostałby tam pewnie na zawsze, gdyby nie pojawił się przed nim, w świetle Nadziei i Miłości, Anioł. Zbliżył się Anioł do niego, a sama obecność Anioła nadzieją zalała serce Starego Człowieka. Wtedy Serce poznało, że Anioł ten to Anioł Drugiej Szansy.
- Daj mi jaszcze czas, bym mógł poprawić swoje życie.- poprosił Anioła ośmielony jego łagodnym spojrzeniem - Pozwól mi naprawić wszystkie moje błędy, kierując się tym razem głosem serca. Serca, którego przyznaję, do tej pory nie słuchałem, którego głos lekceważyłem, którego rady odkładałem "na później".
Anioł nie odpowiedział, zamyślił się, spoważniał, a w spojrzeniu pojawił się smutek.
Wydawało się Staremu Człowiekowi, że nigdy nie nadejdzie odpowiedź, aż wreszcie Anioł rzekł:
- Słyszałeś w sobie głos Mądrego Serca a nie słuchałeś Go. Serca, które do ciebie krzyczało, przez ciebie płakało i wyrywało się do spraw i rzeczy ważnych, ale nie traktowałeś tego poważnie. Ośmieszałeś Serca głos. Ja już dla ciebie nic zrobić nie mogę.
- Przecież jesteś Aniołem Drugiej Szansy - obudziło się w Starym pragnienie przeżycia Szczęścia - przyjdź później, przecież każdemu trzeba dać szansę, pozwól mi spróbować życia po raz drugi.
- Ale my dziś właśnie spotykamy się po raz drugi... Słyszałeś Głos Mądrego Serca, a to znaczy, że życie, które dziś kończysz było twoja ostatnią szansą na szczęście. Nie wykorzystałeś jej.

I zrozumiał Stary Człowiek jak boli świadomość utraconej szansy na Szczęście, Dobro i Piękno.
I odszedł tedy Anioł Drugiej Szansy czynić innym dokładnie to co mu przykazano.


Słyszysz czasami zagłuszony głos twego Serca?
To oznacza, że ktoś daje Ci ostatnią szansę na Szczęśliwe Życie.
Kolejnej szansy już nie będzie. Korzystaj z tej.
Głos twego Mądrego Serca wskazuje Ci drogę do Szczęścia.
Słuchaj go, bo właśnie teraz trwa Twoja ostatnia szansa.
Korzystaj z niej. Podążaj za głosem Serca.

/Mariusz Oliński/
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Nie 14 Wrz, 2008 20:32   

Zegar w wahadłem

Pewien uczony miał w swoim studio ogromny zegar ścienny, który wybijał uroczyście godziny, bardzo powoli, ale również bardzo głośno.

To panu nie przeszkadza? - spytał student.

Nie - odpowiedział uczony - dlatego że ciągle muszę zadawać sobie pytanie, co zrobiłem przez minioną godzinę.

A ty, co zrobiłeś z godziną, która właśnie upłynęła?


Bruno Ferrero
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,51 sekundy. Zapytań do SQL: 14