STRADUNIA Strona Główna STRADUNIA
Nasza wieś... Wasz Świat !!!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Bajki na dobranoc
Autor Wiadomość
agger
weteran forum


Wiek: 69
Dołączył: 05 Lut 2008
Posty: 145
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 3/25
 12%
Wysłany: Pią 26 Wrz, 2008 14:57   Bajki na dobranoc

Wędka"

Pewnemu wędkarzowi wpadła do rzeki wędka. Siadł zmartwiony na brzegu i zaczął płakać. Usłyszał to wodnik . Zdobiło mu się żal wędkarza, wiec wynurzył się z wody ze złotą wędką w ręce. „ Czy to twoja?” Wędkarz odparł krótko: „Nie moja”. Wtedy wodnik wyciągnął z wody wędkę ze srebra. Wędkarz spojrzał i powiedział znowu „ Nie , nie moja”. Wreszcie wodnik wyciągnął właściwą wędkę. Wędkarz zawołał uradowany: tak to moja wędka ! A wodnik podarował mu wszystkie trzy.
Wróciwszy do domu , wędkarz pochwalił się „połowem” swojemu sąsiadowi i opowiedział całą przygodę. Sąsiad pomyślał sobie, że też tak musi zrobić. Poszedł nad rzekę , wrzucił wędkę do wody, usiadł na brzegu i uderzył w płacz . zaraz pojawił się wodnik z wędką ze złota i zapytał :”Czy to twoja wędka?” Uradowany sąsiad wykrzyknął: „Tak to moja !” Ale w tym momencie wodnik zniknął a kłamczuch nie dostał ani złotej ani swojej wędki.........
Ta baśń poucza nas, że kłamstwo rzeczywiście ma krótkie nogi. Uczciwość, dzisiaj może niewiele znacząca , na dłuższą metę wygrywa.
Znajdziemy wiele przykładów na to, że fałszem i oszustwem możemy jedynie przegrać ......

Pierwsza bajka,kto dopisze następną?...
 
 
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 69
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Pon 29 Wrz, 2008 21:14   

CZAS PRZEZNACZENIA
♥__________________♥

"Dawno temu był sobie człowiek, który nie chciał mieć własnego Anioła Stróża i robił wszystko, aby się go pozbyć.
Kąpał się w najgłębszych jeziorach, wystawiał na błyskawice, błądził w najgłębszych lasach.
Zawsze w ostatniej chwili czyjaś dłoń wyławiała go z zimnej wody, wyprowadzała z ciemnośći, chroniła przed piorunami.
Anioł przychodził do niego w snach błyszczący i pewny siebie.
"Ja jestem, tak jak byłem i będę dopóki świat się nie skończy" powtarzał.
Pewnego dnia człowiek wszedł na Najwyższą Górę Świata i skoczył. Lecąc w dół pomyślał, że nareszcie pozbędzie się swojego Anioła i już go nikt nie ochroni. Nagle zauważył, że przestał spadać i unosi się w powietrzu.
Chyba fruwam - powiedział na głos.
Fruwamy - poprawił Anioł, który trzymał go mocno w objęciach.
Po co to wszystko? - zapytał wtedy zaciekawiony człowiek.
Po to, aby ci pokazać, że możesz się mnie pozbyć tylko wtedy, kiedy nadejdzie na to odpowiedni czas - odpowiedział spokojnie Anioł.
Jaki czas? -zapytał gorączkowo zaniepokojony człowiek.
Czas przeznaczenia - odpowiedział Anioł i puścił człowieka."
♥__________________♥

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasądzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
(Księga Koheleta 3.2-8)
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Nie 19 Paź, 2008 10:40   

Kuropatwa nierozważna

Na łące pod lasem kuropatwa mała
na porannym spacerze wnyk napotkała.
Stoi, patrzy i myśli: "Mamusia
mówiła: gdy spotkasz, nie ruszaj,
to zasadzka!
Wpadniesz - na nic płacz, wołanie,
córka kłusownika zje cię na śniadanie!
Lecz - myśli kuropatwa - skąd mama
o tym wiedzieć może? Wszak sama
nigdy nawet nie tknęła pułapki!"
I nierozważnie pakuje weń łapki.
Nagle trzask, chrzęst żelaza słychać -
mała kuropatwa przestała oddychać!
A gdy dzień sie ubrał już w szaty wieczora
kłusownik ja zabrał i wrzucił do wora.

Milena
 
 
Miczka Roman
weteran forum


Wiek: 46
Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 134
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 14/22
 63%
Wysłany: Nie 19 Paź, 2008 10:55   

Jeden król miał trzech synów. Jak już dorośli, ojciec im mówi, że czas już, żeby się pożenili i żeby losy o to ciągnęli, gdzie któremu padnie. I o to puszczali strzały z łuku. Jednemu upadła strzała w Szwecyi, drugiemu w Turcyi, a trzeciemu, najmłodszemu, w jezioro. I śmieli się z niego drudzy: "O, będziesz miał żabę za żonę".
Tak się rozjechali, a ten nieborak, najmłodszy, jeździ i jeździ, nie wie, gdzie ma jechać, aż zajechał do tego jeziora. I chodzi sobie nad wodą, aż tu istotnie żabka wyskakuje i wynosi jego strzałę w pyszczku. A on się zasmucił.
- Nie smuć się, królewiczu - powiedziała żabka i wskoczyła w jezioro.
Więc wrócił do domu i zastał tam już swoich braci. Każdy z nich mówi, że był w Szwecyi i Turcyi, że ładna Szweczynka, że ładna Turczynka, a on nieborak powiada o swojej żabie, i każdy się z niego śmieje, że będzie miał żabę.
Ojciec rozkazuje, ażeby synowie pojechali do swoich narzeczonych i przywieźli mu od nich tabakierki w podarunku. Pojechali wszyscy trzej razem i w jednym miejscu rozminęli się w trzy strony. Tamci pojechali, gdzie im wypadało, a ten do swojego jeziora.
Żabka wychodzi i powiada:
- Czemuś smutny?
- Jakże mam nie smutny być - woła królewicz - kiedy ojciec chce od swoich przyszłych synowych po pięknej tabakierce, a co ty mu dasz?
- Nie kłopocz się! - wskoczyła w jezioro i wyniosła mu dwie tabakierki, jedną prześliczną brylantową, a drugą brzozową, zwyczajną, i powiada:
- Jak się spotkasz z braćmi i oni ci się zapytają o tabakierkę, to im pokaż tę brzozową, a dopiero jak przyjedziecie do domu, to przed ojcem połóż tę brylantową.
Tak też zrobił (bo byliby mu bracia ją odebrali). I gdy się zjechał z braćmi i im, ciekawym, brzozową tabakierkę pokazał, ci parsknęli śmiechem. Przybyli do ojca, rozłożyli przed nim swe tabakierki: jeden miał złotą turecką, drugi srebrną szwedzką. Prawda, bardzo piękne. Aż tu trzeci wyjął nagle z kieszeni brylantową. Zajaśniała, aż łuna z niej biła. I wszyscy zdziwili się, a bracia pospuszczali nosy.
Po niejakim czasie ojciec prosi o kobierce. Więc znów pojechali do swoich narzeczonych po ten dar i przywieźli: jeden piękny turecki, drugi piękny szwedzki, ale najmłodszy przywiózł najpiękniejszy, bo żaba dała mu także dwa: derkę i prześliczny kobierzec (derkę kazała braciom pokazać).
Po niejakim czasie ojciec prosił, żeby mu synowie przywieźli te trzy panny. I bracia w śmiech, że najmłodszy zaprezentuje swoją żabę. I rozjechali się. On przyjechał do jeziora i powiada, że ojciec chce poznać swoje synowe.
- Nie lękaj się - mówi żabka - ale ja teraz jechać z tobą nie mogę, bo muszę się przygotować, a ty jedź naprzód i jak przyjedziesz, to trzeciego dnia zacznie taki deszcz ulewny padać, że aż krzesełka będą pływać po pokoju, ale ty im powiedz: "nie lękajcie się, to nic, to tylko moja żabka się umywa". Zaś potem zrobi się wielki grzmot i błyskać się będzie, a ty powiedz, żeby się nie lękali, że to twoja żabka wyciera się i ubiera, a wtedy mnie wyglądajcie. I tak się stało. Patrzą, jedzie powóz w cztery konie. Wszyscy wyszli naprzeciwko i patrzą, zaglądają do powozu, a tu żaba! Zajechała przed pałac, drzwi się otwierają, a tu wyskakuje żabka na chusteczkę, którą jej narzeczony podstawił. Wniósł ją potem na niej do pokoju, a bracia i wszyscy śmieli się. Każdej narzeczonej przeznaczono osobny pokój. A najmłodszemu bratu oddano żabkę do jego pokoju.
W nocy, gdy księżyc oświetlił izbę, a on usnąć nie mógł, tylko spokojnie leżał na łóżku, spostrzegł, że żabka zrzuca z siebie tę skórkę i przemienia się w prześliczną kobietę, a ta chodzi sobie po pokoju. Ale za każdym jego najmniejszym na łóżku poruszeniem, zaraz wskakuje w tę skórę i na powrót żabą się staje.
Królewicz zwierzył się z tego przed przyjaciółmi, a ci mu radzili, żeby na kominku rozpalić kazał i w nocy, gdy obaczy znów przemianę żabki, porwał tę skórkę żabią i wrzucił w piec na węgle, a będzie miał żonę. I tak zrobił. Gdy księżyc izbę oświetlił, ona się przedzierzgnęła, a on wyskoczył prędko z łóżka i cap za ową skórkę, i mimo jej próśb, że niedługo jej pokuta się skończy, porwał i wrzucił ją do pieca.
- Kiedy tak - mówi panna - to mnie już nie zobaczysz, chyba że na morzu wyspę odnajdziesz, na wyspie kamień, pod kamieniem zająca, w zającu kaczkę, w kaczce jajo - jeżeli znajdziesz sposób, aby dostać to jajo, to i mnie dostaniesz.
Królewicz zaczął lamentować i prosić ją, by została, ale nic nie pomogło. Nazajutrz powiada do ojca, że mu żabka zginęła i że idzie we świat jej szukać. I poszedł.
Chodził i chodził, aż napotkał lwa. Celuje do niego z flinty, a lew powiada:
- Królewiczu, nie strzelaj do mnie, będę ci potrzebny w przygodzie.
Potem także i niedźwiedzia spotkał, i to samo od niego usłyszał. Po niedźwiedziu charta spotkał, a po charcie kruka i wszystkim darował życie. Wszystkie te zwierzęta przystały do niego i szły za nim aż do granicy. Straż pograniczna go zatrzymuje i pyta, co on za jeden i gdzie idzie. A on odpowiada prawdę, że taki a taki i po to a po to. Więc go straż zatrzymuje i powiada, że ma polecenie złamać mu rękę. Zasmucony wyszedł i lwu opowiada, co mu mają zrobić. - Trzeba ratować naszego pana - mówi lew do reszty zwierząt.
- Trzeba! - zawołały.
Jak się rzuciły, tak rozpędziły tę straż i on sobie przeszedł bezpieczny.
Na drugiej granicy znów go zatrzymują i mówią, że mają polecenie złamać mu nogę. I znów go zwierzęta bronią, i przechodzą z nim drugą granicę. Na trzeciej granicy mieli mu głowę ściąć i znów go zwierzęta obroniły, i przeszli spokojnie. Aż zaszli do morza.
Tam mieszkał młynarz. Do niego też weszli, pochwalili Pana Boga i królewicz młynarzowi opowiedział całą swą przygodę. A młynarz na to:
- Ej, ja wiem, gdzie ona jest, ale ty tam nie dojdziesz, bo to jest na wyspie, a na niej jest kamień, pod kamieniem zając, w zającu kaczka, w kaczce jajo, i dopiero jeżeli to jajo dostaniesz, to ją też dostaniesz.
A ten młynarz posyłał żywność owej pannie, która mieszkała pod obłokami i nikt tam nie mógł dojść, tylko gryf jej donosił. Prosi królewicz młynarza, żeby go doprowadził do tej wyspy.
- No dobrze - powiada młynarz - to mogę zrobić.
I wszedł za nim do łodzi, i zawiózł go na wyspę. Potem poszli do tego kamienia. Ale to był tak ogromny kamień, że trudno mu było go ruszyć, dopiero gdy zwierzęta zaczęły mu pomagać (kruk też tam dziobał), podważyli kamień na bok; a tu zając spod niego wyskoczy, chart za nim i go chaps, gryzie, a tu kaczka z niego frr, frr, do góry, a kruk za nią i cap ją, a tu królewicz dolatuje czym prędzej, nożykiem przecina jej brzuch i wyjmuje jajo. I powrócili do tego młyna.
Młynarz miał beczkę, w którą kładł żywność, wystawiał na dwór, a gryf przylatywał, brał to i nosił pod obłoki pannie. Na prośbę królewicza młynarz wsadził go w tę beczkę, gryf myślał, że to jedzenie, porwał go i poniósł aż do panny, i tam postawił beczkę w kuchni. A ta panna miała służącą i kazała jej pięć jaj ugotować, a on to, w beczce siedząc i przez szpary patrząc, słyszał. Gdy służąca jaja ugotowane postawiła na stoliku obok beczki i wybiegła na dwór, on rozluźnił obręcze, wyciągnął rękę, wziął jedno z tych pięciu, a na to miejsce położył surowe jajo z kaczki, które zdobył na wyspie - i schował się z powrotem do beczki. Służąca zaniosła to wszystko pani do pokoju. Pani bierze i trafiła najprzód na to surowe, nadtłukuje je i woła służącą, że ktoś tu był. Służąca na to:
- Nikt nie był, tylko gryf z beczką.
I zaczynają szukać. Idą do beczki, otwierają, a tu z beczki wyskakuje królewicz. A ona:
- To takiś ty mądry?
On ją ucałował, a jak się już przywitali, ona mu wszystką winę darowała. Zeszli na dół na ziemię do jego rodziców i ona ukazała się już jako piękna panna, bo wszystko odpokutowała.
Ojciec i wszyscy uradowali się, tylko bracia i bratowe martwili się i zazdrościli, że ona była taka ładna.
Jadą wszyscy w to miejsce, gdzie było jezioro, a tu już jeziora nie ma, tylko piękne miasto, stolica. Król i królowa wychodzą i dziękują królewiczowi, że ich wyswobodził z zaklęcia. Zaprosili tamtego ojca i cały dwór jego i sute wyprawili wesele.
 
 
agger
weteran forum


Wiek: 69
Dołączył: 05 Lut 2008
Posty: 145
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 3/25
 12%
Wysłany: Pon 20 Paź, 2008 09:31   

Zabawa
Dawno temu, za lasami i oceanami żył sobie król.
Pewnego razu postanowił wydać wielkie przyjęcie. Zaprosił olbrzymią ilość gości i rozkazał:
- Bawcie się do białego rana.
Tak też wszyscy zrobili.
- Jakże przyjemnie jest spełniać niektóre rozkazy - myśleli sobie poddani - niech żyje król !!!




Czarownica i czarnoksiężnik

Dawno temu, za morzami i górami w ciemnym lesie mieszkała czarownica.
Znała dużo różnych zaklęć i wydawało jej się, że jest najpotężniejszą czarownicą na świecie.
Pewnego razu chciała rzucić urok na rycerza, który się jej podobał.
Nie wiedziała tylko, że on jest potężnym czarnoksiężnikiem.
Rzuciła urok na siebie.

Wola mola
Dawno temu, za górami i lasami żył sobie mol.
Lubił się objadać różnymi rzeczami.
Strasznie od tego utył.
Pewnego dnia postanowił się odchudzać.
Nic mu z tego jednak nie wyszło.
Po jakimś czasie spróbował ponownie.
Znowu mu nie wyszło.
Za trzecim razem zrobił jak postanowił.
W międzyczasie wzmocniła się jego wola.
Przestał próbować, zaczął realizować.

Niestrawność zawistnego kota
Dawno temu, za górami i lasami mieszkał sobie zawistny kot.
Zazdrościł innym kotom wielu różnych rzeczy.
Przy tym chorował na niestrawność.
Próbował się leczyć u różnych lekarzy ale żaden mu nie był w stanie pomóc.
Ustalali różne diety, ale nic nie pomagało.
Pewnego razu trafił do znachora, który na pytanie o dietę, odpowiedział:
- Twoją niestrawność powoduje nie to, co ty jesz tylko to, co jedzą inni.

Prosięce swawole
Dawno temu, za górami i lasami mieszkał sobie ojciec z prosiakami.
Pewnego razu poszedł na pole a prosiaki urządziły sobie swawole.
Kiedy wrócił to z radością też w błoto się przewrócił.
Później wstał, a po chwili znowu się sponiewierał.
- Jak ja to lubię – z ustami pełnymi błota wymamrotał.
A prosiaki na to:
- Kochamy cię tato!

Koń i praca
Dawno temu, za lasami i polami mieszkał sobie koń z rodziną.
Pewnego razu syn zapytał go:
- Tato, a po co się pracuje?
- Żeby czynić sobie życie przyjemniejszym.
- A czy nie jest przyjemniej nie pracować?
- Jest, ale wtedy życie staje się naprawdę ciężkie.



Radość i smutek
Dawno temu, za górami i lasami mieszkała sobie radość.
Kiedyś przyszedł do niej smutek i zapytał:
- A tak w zasadzie to czym my różnimy?
- Tym, że ty dobrze dzielisz a ja dzielę się dobrem.

"Bajarz"
Ostatnio zmieniony przez agger Sro 22 Paź, 2008 10:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 06:29   

O chłopu w niebie
Szedł sobie chłop drogą i napotkał drugiego człowieka zbiedzonego, pokutującego. I mówi chłop:
- Mój bracie, co ty tu robisz, chodź ze mną na obiad.
I poszli obaj, a ten drugi, kiedy dochodzili, przemieniał się w coraz porządniejszego i weselszego człowieka.
Chłop, jak wszedł do chałupy, mówi do żony:
- Naszykuj też dobry obiad, bo przyprowadziłem swego brata.
Kiej zaczęli jeść, pokutnik odzywa się:
- Mój bracie, tyś mnie na dziś zaprosił na obiad, teraz ja cię zaproszę na jutro (a był on z tamtego świata). Musisz być przyszykowany jutro o dwunastej godzinie w południe, to ja tu po ciebie przyślę konia. Pożegnaj się ze wszystkimi, z żoną, z kumotrami, z przyjaciółmi, z nieprzyjaciółmi, bo tu już więcej nie wrócisz. A jak koń pierwszy raz zarży, pamiętaj, żebyś był gotowy i siadał.
Kiej dwunasta godzina nadeszła i koń przyszedł, i zarżał, chłop powiada do żony:
- Bywaj zdrowa, i drudzy niech będą zdrowi.
A żona pyta:
- Czy ty tu nie wrócisz więcej?
- Nie wrócę, ale przyślę i po ciebie niedługo.
I pojechał.
Jak wjeżdżał na tamten świat, zobaczył, że dwie kobiety siedzą w płocie i krzyczą na cały głos, żeby je ratował. Ale on ich nie ratował (bo tak mu pokutnik przykazał pod karą potępienia wiecznego), ino pojechał dalej. A potem zobaczył kobietę uwięzłą w okropnym błocie. I ta prosi a błaga, żeby ją ratował. Ale on jej nie ratował (bo tak mu pokutnik kazał) i pojechał dalej. Aż tam znowu bodły się okropnie dwa woły i krzyczano, żeby on je rozpędził. Ale on przejechał koło nich tylko, nic nie robiąc (bo tak mu pokutnik zalecił) i jechał dalej. Aż tu pasie się ogromna gromada owiec w gęstej trawie, ale takich chudych, że im żebra było widać. On się nie dziwił, tylko przejechał koło nich. Aż tu dalej druga gromada owiec ogromnie tłustych, ale pasły się na gołym tylko piasku; nie było nic trawy. Przejechał koło nich i pojechał dalej. Aż tu napotyka kobietę, staruszkę, która rwała sobie kwiatki i śpiewała. Ta kobieta dopiero wzięła go i zaprowadziła do nieba, gdzie się z tamtym pokutnikiem zobaczył.
Przywitał go i podziękował za to wybawienie i już z nim pozostał. Dopiero mu tamten przy obiedzie wytłumaczył, co to wszystko miało znaczyć, co on widział po drodze.
Te dwie kobiety w płocie znaczyły, że którzy wyłamują na tym świecie z cudzego płotu drzewo, to na tamtym świecie muszą ciągle w płocie tkwić. Druga kobieta, co w błocie tkwiła, miało to znaczyć, że kto nie pozwala na tym świecie, żeby inni z jego studni wodę brali, to musi za tę zazdrość, na tamtym, w błocie ciągle siedzieć. Te dwa woły było to dwóch mężczyzn, co się kłócili o rolę na świecie: "to moja i to moja!", to za to będą się tam bóść. Gromada chudych owiec w ogromnej trawie miało znaczyć, że kto tu nigdy nienasycony, chociaż we wszystko opływa, to i na tamtym świecie będzie ciągle głodny. Gromada tłustych owiec na szczerym piasku znaczy, że kto na tym świecie jest szczodry, niezazdrosny i hojny, a sam na małym poprzestaje, to i na tamtym świecie mieć będzie wszystkiego pod dostatkiem, że nadto prawie. A kobieta śpiewająca i z kwiatkami to jest Matka Boska, opiekunka ludzka.
 
 
agger
weteran forum


Wiek: 69
Dołączył: 05 Lut 2008
Posty: 145
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 3/25
 12%
Wysłany: Pon 17 Lis, 2008 09:11   

ŚPIEW PTAKA

Uczniowie mieli wiele pytań na temat Boga,
Mistrz im powiedział: - Bóg jest Nieznany i Niepoznawalny. Każde twierdzenie o Nim, każda odpowiedź na wasze pytanie będzie zniekształceniem Prawdy.
Uczniowie byli zaskoczeni: - W takim razie, dlaczego mówisz o Nim?
- A dlaczego śpiewa ptak? - odpowiedział mistrz.

Ptak nie śpiewa dlatego, że ma do przekazania jakieś twierdzenie. Śpiewa, ponieważ ma śpiew. Słowa uczniów muszą być zrozumiałe. Słowa mistrza nie muszą takimi być. Muszą być jedynie słyszane, w taki sposób, w jaki słucha się wiatru w drzewach, szumu rzeki czy śpiewu ptaka. One rozbudzają w tym, kto słucha, coś co leży poza wszelkim rozumieniem.

Anthony de Mello
 
 
agger
weteran forum


Wiek: 69
Dołączył: 05 Lut 2008
Posty: 145
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 3/25
 12%
Wysłany: Pią 21 Lis, 2008 06:19   

Bajka o uczuciach.

Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia
oraz ludzkie cechy - takie jak:
dobry humor, smutek, mądrość, duma;
a wszystkich razem łączyła miłość.
Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie.
Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.

Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.
Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu
- miłość poprosiła o pomoc.
Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować ?
Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności.
Nie ma tam już miejsca dla ciebie. - Odpowiedziało Bogactwo.

Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą ! - poprosiła Miłość.
Niestety nie mogę cię wziąźć!
Na moim statku wszystko jest uporządkowane,
a ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

Na zbutwiałej lódce podpłynal Smutek.
- Smutku, zabierz mnie ze sobą ! - poprosiła Miłość,
Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam.
- Odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony,
że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.


Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu...

Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze soba ! - powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia,
że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca.

Miłość bardzo chciała się dowiedzieć kim jest ten tajemniczy starzec.
Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował ?
- To był Czas. - Odpowiedziała Wiedza.

- Czas ? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł ?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość.
- Odrzekła Wiedza.
Zosia
 
 
daniel.a
weteran forum


Wiek: 52
Dołączył: 14 Lis 2008
Posty: 132
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 12/22
 54%
Wysłany: Czw 27 Lis, 2008 22:12   

Kowal i prawdziwa miłość
Dawno temu, za morzami i oceanami mieszkał sobie młody kowal.
Pewnego dnia w kuźni pojawiła się kobieta.
- Mojemu koniowi spadła podkowa – powiedziała.
- Zaraz się tym zajmę – odpowiedział kowal i z entuzjazmem przystapił do pracy.
Po jakimś czasie zapytał:
- Mogę wiedzieć czy masz męża lub narzeczonego?
- Nie mam.
- A czy mogę wiedzieć dlaczego? Jesteś przecież sympatyczną kobietą.
- Nie jest łatwo spotkać w życiu prawdziwą miłość.
- Nie jest łatwo i jednocześnie jest łatwo.
- Jak to?
- Po prostu najpierw trzeba odnaleźć ją w sobie.
- Ale jak?
- Zachwycając się wszystkim, co się robi. Zachwycając się...





Niegrzeszne

Dawno temu za górami i lasami mieszkała sobie dziewczyna.
Od dzieciństwa wydawało się jej, że wszelkie przyjemności są grzeszne.
I postępowała zgodnie ze swoimi wyobrażeniami unikając ich.
Jednak pewnego razu spotkała misjonarza, który jej rzekł:
- Przyjemności są wporzo. Lecz doświadczając ich pamiętaj o Tym, kto jest ich źródłem.



Starość i młodość
Dawno temu, za górami i lasami mieszkała sobie starość.
Pewnego razu powiedziała do młodości:
- To ja muszę ciebie rozumieć, a nie ty mnie.
- Jak to?
- To ja byłam kiedyś młoda.
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Sob 13 Gru, 2008 18:08   

LIST MIŁOSNY

Pewna księżniczka dostała na urodziny od swego narzeczonego ciężką,
choć niezbyt dużą paczkę, o dziwnym okrągłym kształcie.
Zaciekawiona rozpakowała szybciutko i znalazła w środku... kulę armatnią.
Rozczarowana, ze złością rzuciła ją na podłogę.
Wtedy pękła zewnętrzna czarna powłoka
i ukazała się mniejsza kula w pięknym srebrzystym kolorze.
Księżniczka podbiegła i ujęła ją w dłonie.
Obracając ją, przypadkowo przycisnęła lekko w pewnym punkcie jej powierzchnię.
I oto srebrna otoczka otworzyła się, odsłaniając wspaniałą złotą szkatułkę.
Teraz księżniczka łatwo otworzyła złote pudełeczko,
w środku którego na miękkiej czarnej materii spoczywał cudowny pierścionek,
połyskujący brylancikami tworzącymi dwa słowa:
KOCHAM CIÊ.

Wielu ludzi myśli: Pismo święte to nie dla mnie.
Jest zbyt trudne, nie potrafiłbym nic zrozumieć.
Lecz jeśli ktoś zdobędzie się na wysiłek zdarcia pierwszej "warstwy"
poprzez skupienie i modlitwę,
za każdym razem odkryje nowe i zaskakujące wspaniałości.
A przede wszystkim zostanie bezgranicznie zadziwiony jednoznacznością
biblijnego boskiego posłania: BÓG CIÊ KOCHA.

Bruno Ferrero "Czterdzieści opowiadań na pustyni"
 
 
agger
weteran forum


Wiek: 69
Dołączył: 05 Lut 2008
Posty: 145
Poziom: 11
HP: 0/272
 0%
MP: 130/130
 100%
EXP: 3/25
 12%
Wysłany: Nie 14 Gru, 2008 20:19   

Przed Bogiem

Pewien starzec sprzedawał zabawki na bagdadzkim rynku. Jego klienci, wiedząc, że jego wzrok nie był idealny, czasami płacili mu fałszywymi pieniędzmi.
Starzec odkrył podstęp, jednak niczego nie mówił. W swoich modlitwach prosił Boga, aby wybaczył tym, którzy go oszukiwali.
"Być może mają mało pieniędzy, a chcą kupić prezenty dla swoich dzieci" - powiedział sam do siebie.
Czas mijał, aż pewnego dnia starzec zmarł. Stojąc przed bramą Nieba, pomodlił się jeszcze raz:
- Panie! - powiedział. - Jestem grzesznikiem. Zrobiłem wiele złych rzeczy. Nie jestem lepszy od tych fałszywych monet, którymi mi płacono. Wybacz mi!
W tej chwili wrota otwarły się i dał się słyszeć Głos:
- Wybaczyć za co? Jak mogę osądzać kogoś, kto przez całe swoje życie nigdy nie osądzał innych?

Coelho
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Pią 19 Gru, 2008 09:34   

Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić ...

Więc któregoś dnia zapytało Boga:
** Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tak żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne ?"

-- Spośród wielu aniołów wybiorę dla Ciebie jednego. On będzie na Ciebie czekał i zaopiekuje się Tobą.

** Ale powiedz mi Boże, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym...

--Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do Ciebie każdego dnia ... I będziesz czuł jego anielska miłość i będziesz szczęśliwy.

** A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówili, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie ?

-- Twój anioł powie Ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.

** A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą, Boże ?

-- Twój anioł złoży Twoje rączki i nauczy Cię jak się modlić.

* Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni ?

-- Twój anioł będzie cię chronił, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem.

** Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Ciebie Boże więcej widział ...

-- Twój anioł, będzie wciąż mówił Tobie, o Mnie i nauczy Cię, jak do Mnie wrócić. Chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej Ciebie ...

W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:

** Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć, powiedz mi proszę, imię mojego anioła ...

-- Imię Twojego anioła nie ma znaczenia ...
Będziesz do niego wołał :

"M A M U S I U " ...
 
 
Włodek Lubański
medal za tyle postów!


Wiek: 69
Dołączył: 09 Cze 2006
Posty: 548
Poziom: 21
HP: 0/996
 0%
MP: 475/475
 100%
EXP: 30/56
 53%
Wysłany: Pią 02 Sty, 2009 16:49   

O prawdziwej wartości człowieka

Była kiedyś młoda dziewczyna, cały czas była smutna bo nikt się nią nie interesował, była zaniedbana, miała kompleksy, ale miała piękną duszę. Jej smutek przeszywał duszę ojca, który chciał jej pomóc. Wpadł na prosty pomysł. Przyszedł do niej i postawił przed nią dwa jabłka. Jedno było piękne lśniące, drugie brudne otoczone zaschniętą ziemią.

- Kochane - rzekł do niej - wybierz jabłko które jest piękniejsze według Ciebie.

Wybrała oczywiście to piękne błyszczące. Wtedy ojciec wziął nóż i przekroił obydwa jabłka. Piękne błyszczące okazało się w środku robaczywe, a z pozoru brudne nieapetyczne, miało w środku piękny soczysty miąższ.

- Widzisz skarbie, wybrałaś jabłko piękne od zewnątrz , ale zepsute od środka. To drugie jabłko okazało się bardziej wartościowe niż pierwsze. Tak samo jest z człowiekiem. Nie wygląd zewnętrzny decyduje o jego wartości, można go łatwo poprawić, tak jak łatwo można umyć jabłko. Ty jesteś tym zaniedbanym jabłkiem. Brudem który zasłania Twoje prawdziwe piękno są Twoje kompleksy. Ale masz piękny "miąższ" duszy i to jest najważniejsze. Gdy umyjesz to jabłko wodą stanie się piękne zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Tak samo jak uwierzysz w to że jesteś piękną, wyjątkową osobą pozbędziesz się kompleksów które Cię trapią.

Córka rozpłakała się ze szczęścia i rzuciła się ojcu w ramiona a z jej ust popłynęły słowa " Kocham , Cię tato". Uwierzyła w siebie, we własną wartość i stała się szczęśliwa.

Jaki z tego morał? Można zawrzeć to w prostych słowach "Nie szata zdobi człowieka". Ale pamiętaj też, że Bóg stworzył Cię na swoje podobieństwo, i jesteś piękny tylko w to uwierz, a wtedy życie stanie się prostsze i piękniejsze tak jak ty...


Mariusz
_________________
"Możemy być tylko tym, kim jesteśmy, nikim więcej i nikim mniej."
T. Goodkind
 
 
daniel.a
weteran forum


Wiek: 52
Dołączył: 14 Lis 2008
Posty: 132
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 12/22
 54%
Wysłany: Czw 08 Sty, 2009 22:36   

Odprowadzę Cię osobiście.

Pewnego razu umarł dobry człowiek. Po krótkiej wędrówce znalazł się przed bramką,gdzie po przeskanowaniu jego serca został odesłany do sali,z której trwały odprawy do raju.
Z sali do raju jechało się pięcioosobową windą.Wind tych było całkiem sporo, jednak dusz czekających na przewóz przybywało.I nasz człowiek stanął,by poczekać na windę.
Gdy był już pierwszy w kolejce, nagle zauważył za sobą pięć osób, z których każda chciała być jak najprędzej w raju.Ustąpił im miejsca i postanowił poczekać na kolejny kurs windy.
Jednak zanim winda zjechała na dół,za nim zgromadziło się kolejnych pięć osób które znów przepuścił.
Po pewnym czasie czekania,w którym to puszczał wszystkich którzy byli za nim poczuł,że ktoś stuka go w ramię. Odwrócił się i spojrzał prosto w uśmiechnięte Oblicze Boga.
Chodź, powiedział Bóg,odprowadzę Cię osobiście.

Ustępując innym,nie stracisz swojej nagrody.Mało tego będzie ona jeszcze cenniejsza.
 
 
Romano
medal za tyle postów!


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 200
Poziom: 13
HP: 0/370
 0%
MP: 176/176
 100%
EXP: 6/30
 20%
Wysłany: Czw 29 Sty, 2009 21:07   

Koniki polne

Pokłóciły się kiedyś dwa koniki polne, pokłóciły się o to, który z nich jest lepszym skoczkiem. Pierwszy mówił, że skacze o wiele wyżej niż cała reszta; drugi utrzymywał, że skacze dużo, dużo dalej niż wszyscy. I jeden drugiemu chciał udowodnić swoją przewagę: i tak skakały oba koniki cały dzień, upajając się swoim wyczynem.

Na wieczór zmęczone spotkały się znowu pod liściem szczawiu.

Pierwszy powiedział:

- Ty jesteś bracie najlepszym skoczkiem w dal!

Drugi wyznał z uznaniem:

- A ty jesteś najlepszym skoczkiem wzwyż.

I znowu nastała między nimi przyjaźń.


Autor nieznany
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,54 sekundy. Zapytań do SQL: 14